Ten fragment Ewangelii przenosi nas do Jerozolimy, a dokładnie do Wieczernika, czyli sali, w której odbyła się ostatnia wieczerza Jezusa z uczniami, kiedy świętowali Paschę w świętym mieście. Jest to noc pożegnania: po latach wspólnego życia ze swoimi uczniami nadszedł czas, aby Mistrz ich opuścił.

Słowami „to jest Ciało moje i to jest moja Krew” Jezus manifestuje swoją jasną i dojrzałą decyzję, by oddać za nas swoje życie. „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi” (J 15,13-14a).

Jezus nie był tylko ważną postacią, która na chwilę naznaczyła historię. On nadal ją naznacza i nadal jest obecny w nas, w głębi naszych serc. Nie tylko umiłował nas do końca, aż do śmierci i to śmierci krzyżowej, ale także daje nam możliwość kochania Go i odpowiadania na Jego miłość. I daje nam bardzo szczególną łaskę: możemy Go nawet zjeść! Może nas to wprawić w zakłopotanie, ale pomyślmy na przykład o matce, która patrząc na swoje nowo narodzone dziecko, tuli je do siebie, obsypuje pocałunkami, nadgryza go, jakby chciała je „zjeść”. Spożywanie ciała Chrystusa i picie Jego krwi w Eucharystii jest wielką tajemnicą i uprzywilejowanym sposobem bliskości z Nim. Stawanie się jednością z drugim jest prawem miłości!

O. Giuseppe