Wokół Jeziora Galilejskiego sława Jezusa rozchodzi się i z peryferii żydowskiego świata – pamiętamy o wyrażeniu: „Galilea pogan” – dociera także do serca żydowskiej religii i oczekiwań: do Jerozolimy!

Faryzeusze, po hebrajsku peruszìm, od słowa peruszà oznaczającego „oddzielenie”, są „oddzieleni” od reszty Izraelitów; ich pobożność jest skierowana na zewnątrz i opiera się na Prawie. Mają aż 613 przykazań, których muszą skrupulatnie przestrzegać. Dlatego, aby pomóc sobie w tym trudnym zadaniu, żyją we wspólnotach, zwanych haberut. Po przybyciu z Jerozolimy gromadzą się wokół Jezusa i pytają Go o nieprzestrzeganie, ich zdaniem, przez Jego uczniów prastarych przykazań; w szczególności dotyczących jedzenia nieumytymi rękami.

Jezus jest bardzo surowy wobec postawy faryzeuszy, nazywając ją hipokryzją. Słowo to w swoim pierwotnym znaczeniu było używane w świecie greckiego teatru: „hipokryta” oznaczało aktora, tego, który udaje kogoś, kim w rzeczywistości nie jest. W sferze duchowej to udawanie dotyczy świętości, w tym sensie, że ktoś udaje, że działa zgodnie z Bożymi nakazami, ale w rzeczywistości zaniedbuje samo serce Bożego działania: miłosierdzie. Jest to niebezpieczeństwo, na które jesteśmy narażeni, gdy wykonujemy czyny mające na celu zaspokojenie uczucia religijnego, naturalnego dla człowieka, ale obcego ufnej wierze w Jezusa, który nie nazywa nas już sługami, ale przyjaciółmi. W świetle tego dialogu Jezus pokazuje, że ścisłe przestrzeganie reguł może zaprzeczać znaczeniu samej reguły, a mianowicie czynieniu miłosierdzia.

Pamiętajmy o przykazaniu Mistrza: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36). Miarą prawa jest miłosierdzie!

o. Giuseppe